Jak ktoś ma ogród w dużym mieście to zna ten ból, gdy w promieniu kilku kilometrów nie ma żadnych uli, pozostaje wielki problem z zapylaniem drzewo i warzyw. Jak wiadomo populacja trzmieli spadła o 80%, podobnie z pszczołami samotnikami. Dlatego próbuję popularyzować wszelkiego rodzaju domki dla trzmieli i pszczół murarek.
Działania jakie się podejmuje mogą przynieść pożyteczny efekt, pod warunkiem dużej determinacji i powszechnego działania.
Murarki są doskonałymi zapylaczami, zbierając pyłek do komór lęgowych odwiedzają kilka tysięcy kwiatów. Żyją niestety tylko 7-8 tygodni, ale na szczęście składają jaja, które dają początek nowemu pokoleniu w przyszłym roku. Murarka buduje od kilku do kilkunastu komórek w których składają jaja.
Mam już drugi ogród w życiu, poprzedni zebrano mi pod budowę obwodnicy. W ogrodzie pierwszym były dwa gniazda trzmieli, żyły też w nim zaskrońce, żaby, jaszczurki, jeże w bezpośrednim sąsiedztwie bażanty i kuropatwy. Obecny próbuję odtworzyć, no może bez zaskrońców z uwagi na brak cieków wodnych.
Na zdjęciu storczyk na tle kwiatów azalii.





